Lisek 2023, czyli rok przełomów!

Dopiero co się poznaliśmy, a tu już pyknął roczek. Happy anniversary! 😉

Miałam ten wpis dodać jeszcze w styczniu, ale to dokładnie dzisiaj mamy rocznicę startu bloga (wcale nie chodziło o brak czasu, weny, ani nic takiego 😀 ), więc jest to idealny termin.

Nie wszystko jeszcze zostało spisane, a część wypraw zapewne w ogóle nie otrzyma swojego osobnego wpisu, niemniej chciałabym podsumować krótko ślady lisiego ogona na mapie w 2023!

Dużo się działo. Podróżniczo i nie tylko. Zacznijmy od szybkiej rozpiski odwiedzonych krajów:
– Polska!!! (sure 😀 )
– Anglia
– Węgry (pierwszy raz)
Islandia (pierwszy raz)
– Słowacja
– Maroko (pierwszy raz)
– Belgia (pierwszy raz)

Dużo? Mało? Sama nie wiem. Mam nadzieję na więcej w nadchodzącym roku, chociaż osobiście wolę nie wybiegać w przyszłość i miło się zaskakiwać 😉

Miniony 2023 obfitował w spontaniczność i śmiałe decyzje. I w piękno, którym próbowałam się z Wami nieco podzielić.

Dużo się działo, dużo się zmieniało. Udało mi się przekroczyć kilka kamieni milowych i odhaczyć nowe osiągnięcia.

Pojawiło się w moim życiu podróżowanie solo nie tylko po Polsce, ale również za granicę. Pierwszy raz leciałam sama samolotem. Odbyłam pierwsze nocne wędrówki po górach, zarówno w towarzystwie, jak i samotnie. Do tego pierwsze kilkudniowe trekkingi solo, zarówno z namiotem, jak i z noclegami w schroniskach. Organizowałam wyprawy sobie i innym, poznawałam na szlakach mnóstwo ciekawych osobowości. Były nawet zimowe noclegi w ogólnodostępnych chatkach! Festiwale, musicale, zwierzaki. Miasta, góry, jeziora, pustynie i oceany. Wyjazdy z siostrą (nareszcie!) i z rodziną. Najwyższy (jak dotąd!) górski szczyt i pierwszy raz w życiu możliwość obserwacji na żywo aktywnego wulkanu. Dużo przełamywania własnych słabości i walki ze strachem 🙂

Poza bezpośrednio powiązanymi z podróżowaniem wydarzeniami, wspięłam się jeszcze na kilka szczebelków zmian. Pierwszy raz przebiegłam 10km, a nawet zrobiłam to na zawodach 🙂 Założyłam działalność gospodarczą. Ponadto to, jakie akcje zaliczyłam z moją srebrną strzałą (seico) w tym roku, to istne szaleństwo! ❤

Oprócz podsumowania przełomów i przygód, czuję, że, mimo trudności, muszę Wam wyznać, że uśmiechnięte zdjęcia są tylko częścią mnie i jedynie fragmentem tych podróży oraz wyzwań, którym przyszło mi stawić czoła. Nie jestem pierwszą osobą, która o tym mówi, ale to ważne, żeby to powtarzać.

Świat social mediów idzie od jakiegoś czasu w stronę szczerości i „uczłowieczania” postaci, które się w nich udzielają. I tak jak zazwyczaj czyta się i słucha o tym, że makijaż i obróbka zdjęć sprawiają, że ludzie są piękni na zdjęciach, więc nie powinniśmy do nich porównywać swojej fizyczności, tak ja mówię o czymś zupełnie innym (bo akurat chyba zauważyliście, że ani makijaż, ani retusz raczej mi nie towarzyszą na tym blogu 😀 ). Chcę się podzielić czymś, co na szczęście też bywa już dość często podnoszone.

Chciałam powiedzieć Wam o życiu. Każdy z nas zmaga się ze swoimi demonami i trudnościami. To może być zdrowie, mogą być pieniądze, mogą być relacje. Napotykamy niezliczoną ilość przeszkód na swojej drodze. Nikt nie ma idealnego życia. Możemy zazdrościć uśmiechniętym, podróżującym twarzom w mediach społecznościowych, ale pamiętajmy, że dzielą się jedynie wycinkiem siebie. Dokładnie wybranym. Prezentują fragment większego obrazu, którego, jako widzowie, nie znamy.

Osobiście nie będę się rozwodzić nad tym, z jakimi problemami ja mierzyłam się w minionym roku, ale dość powiedzieć, że musiałam nauczyć się szukać pomocy i podjąć walkę z przytłaczającą każdego dnia depresją. Podróże to część mojego życia. Z pewnością jedna z najlepszych części ❤ Ale na zdjęciach nie zobaczycie w pełni mojego wnętrza, mojej codzienności ani moich problemów. Przecież nie o tym jest ten blog 😉

Chciałam tylko powiedzieć – pamiętajcie, że depresja nie jest powodem do wstydu. Problemy, trudności, walka z codziennością – często nie wiemy, co dzieje się w życiu ludzi nam bliskich, nie mówiąc o nieznajomych, a z pozoru lekkie życie innych niekoniecznie jest takie, jakim się wydaje. Pamiętajcie o tym, że pod zasłoną uśmiechu nierzadko kryje się ból.

Rok przełomów? Podsumujmy go przełomem przyznania się do słabości. Każdy ma do niej prawo ❤

2024? Nadchodzimy! Cheers to that 🙂